Prośba

Jeśli podobają Ci się bajki pisane przeze mnie i chcesz żebym pisał je ciągle i częściej to mam do Ciebie prośbę. Chodzi o pomoc w promocji. I nie oczekuję od Ciebie, drogi czytelniku, żebyś robił nie wiadomo jakie rzeczy. Dwie proste rzeczy, które pomogą mi i Tobie (jeśli chcesz czytać bajki częściej).

1. Prowadzisz bloga, stronę internetową, udzielasz się na forum - wklej poniższy kod:

<a href=”http://bajki-na-dobranoc.pl/”>Bajki na dobranoc, nie tylko dla dzieci</a>

2. Jeśli nie masz gdzie wkleić tego linka, wklej go na gadu lub poleć znajomym.

I to tyle :) Przy okazji powiem, że chodzi mi po głowie już kolejna bajka.

9 listopad 2009 autor: misiuziu | Brak komentarzy »

Mrówki, kocia karma i wielka woda

Dawno temu, za górami w bardzo mrocznym lesie było sobie mrowisko. W mrowisku mieszkały mrówki, mróweczki oraz paru trutni. W sumie to dość sporo tych trutni było. No i oczywiście Królowa Mrówczego rodu. Mrówki i mróweczki pracowały dzielnie noc i dzień. Trutnie natomiast nic nie robiły poza zaspokajaniem Królowej. A Królowa po zaspokojeniu rodziła małe mróweczki. I wszyscy sobie żyli szczęśliwie, aż nadszedł ten dzień. TEN dzień. W TYM dniu wszystkim trutniom na raz się zachciało… zaspokoić Królową. Ustawili się więc w kolejce i ją zaspokajali. Jeden za drugim, trzeci za jednym. A Królowa wielce zadowolona  takiego obrotu sprawy była cały czas uśmiechnięta. I rodziła mnóstwo mróweczek, które były jej bejbusiami! I miała ich miliony, a nawet miliardy! Bo trutnie naprawdę przykładały się do swoich obowiązków.

Pewnie spytacie, co w tym takiego strasznego, że Królowa urodziła mnóstwo bejbusiów. Ogólnie to nic (im więcej bejbusiów tym lepiej). Jednakże, w całym mrowisku nie było dostatecznie dużo jedzenia, żeby nakarmić te wszystkie mrówki. Na szczęście, mrówki miały opracowane sposoby na takie sytuacje. Część z nich dzieliła się na grupy i ruszały świat. I my właśnie takiej jeden grupie się przyjrzymy.

Czytaj dalej…

9 listopad 2009 autor: misiuziu | Brak komentarzy »

Ping Ping, Pong i trawiaste nunczako

Dawno temu, w dalekich Chinach żyły sobie dwa króliki. Jeden był cały czarny, a drugi cały biały. I te króliki się nie znały w ogóle, chociaż oba mieszkały w Chinach. Biały królik nazywał się Ping Ping i mieszkał na łące. Ping Ping była dziewczynką. Pong natomiast był chłopcem, miał czarne futerko i mieszkał też na łące, ale przy samym lesie. I to tyle słów wstępu.

Nasza historia zaczyna się w piękny słoneczny dzień. Ping Ping stwierdziła, że ma ochotę na borówki. Na borówki amerykańskie. Więc poszła do lasu ich poszukać. Ping Ping nie wiedziała, że w Chinach nie rosną borówki amerykańskie. Pewnie dlatego nie mogła ich znaleźć. Ale szukała ich dzielnie, wchodząc coraz głębiej w las. W końcu znalazła jakieś jagody i chciała wracać do domu, ale miała brudny pyszczek, więc postanowiła się umyć. Myła się z wielkim zapałem aż nie była cała czysta. Po godzinach mycia była cała czyściutka (a trzeba pamiętać, że białe futerko trudno utrzymać w czystości). I już miała wracać do domu, ale zrobiło się ciemno, a Ping Ping nie wiedziała gdzie jest. Usiadła więc na kamieniu i zaczęła płakać.

-O ja biedna! O ja biedna Ping Ping, co ja teraz zrobię!

I leżąc na kamieniu machała lewą łapką. Nagle z zarośli usłyszała jakiś dźwięk. Było to warczenie.

Czytaj dalej…

28 sierpień 2009 autor: misiuziu | 1 komentarz »

Misio i jego język. Niewyparzony. Ciąg dalszy.

Historię Misia i jego niewyparzonego języka już znacie. Zapewne jesteście ciekawi co stało się z Lisicą. Ano stało się tak jakby się każdy z was spodziewał. Odebrała w końcu telefon. Zamieniła parę oschłych słów z Misiem i była zdeterminowana na zakończenie znajomości.

I tak by się stało, jednak… Lisica zaczęła tęsknić za Misiem. Za jago głupowatym charakterem, mięciutkim futerkiem i nawet za niewyparzonym językiem. Zadzwoniła, pogodzili się i żyli długo i szczęśliwie.

P.S.
Strasznie nie miałem weny na zakończenie tej bajki. Nigdy więcej nie będę pisał bajek w dwóch odcinkach. Obiecuję :)

1 sierpień 2009 autor: misiuziu | 1 komentarz »

Misio i jego język. Niewyparzony.

Dawno, dawno temu za siedmioma górami, za 12 rzekami i kilkanaście jezior dalej stał sobie domek na pagórku. I w takim domku mógłby mieszkać nasz bohater, ale … jego domek stał jeszcze dalej, za siedmioma lasami, tuż obok starego Drzewa mądrości. Nasz bohater to Misio. Misio był włochaty i miał futerko. Futerko było aksamitne i wszystkie zwierzęta mu jego zazdrościły. Misio był ogólnie fajny (chociaż mógłby być fajniejszy). Miał grupkę bliskich przyjaciół, ale na pozostałe zwierzątka też był otwarty. Historia, którą tutaj opowiem zdarzyła się pewne lata. Żar lał się z nieba, a futerka Misia było cały czas mokre.

Misio miał przyjaciółkę Lisice. Lisica była piękna i powabna. Była również bardzo sprytna i zawszę dążyła do wyznaczonych sobie celów. I tegoż to upalnego słonecznego dnia Misio z Lisicą wyszli sobie na spacer na jezioro. Bardzo miło razem spędzali czas rozmawiając. Gdy dotarli nad jezioro, Misio niezwłocznie ściągnął koszulkę i wskoczył do wody się popluskać. Lisica zrobiła to samo i już razem pluskali się radośnie w wodzie. W końcu jednak stwierdzili, że czas już wyjść z wody i zacząć się opalać. Konkretniej to zacząć opalać futerka.

Czytaj dalej…

6 lipiec 2009 autor: misiuziu | Brak komentarzy »

Mroczna historia o ponurej śwince

Dawno, dawno temu, jakoś w poprzednią środę zdarzyła się ta oto mroczna historia. Osoby o słabych nerwach i nie lubiące wieprzowiny proszone są o dalsze nie czytanie tej opowieści.

Historia ta zdarzyła się w Półlitrowym Lasku. Lasek był bardzo ładny, ale gdy zapadał zmrok Lasek stawał się miejscem nie tyle groźnym, co strasznym z wyglądu. Mały świnek Oskar bardzo lubił się tam chować po zmroku i straszyć wszystkich, którzy przechodzili. Pewnego razu nastraszył Tygryska, innym razem Owieczkę, a kolejnym razem to nawet Babę Jagę. Pewnego razu przestraszył Wiedźmę, a ona była bardzo mroczna. I Oskar wyskoczył za nią i zrobił “Bu!”. Wiedźma tylko na niego spojrzała z pogardą (bo ona była nieustraszona) i powiedziała mu tak:

Czytaj dalej…

1 lipiec 2009 autor: misiuziu | Brak komentarzy »

Tchórzofretka-indianin i duch z pieczary

Dawno, dawno temu, za wielką wodą, tam gdzie teraz jest kraina zwana Stanami, a kiedyś było ładnie, mieszkała sobie tchórzofretka. Tchórzofretka straciła swoich rodziców jak była mała. Od tego czasu wychowywali ją Indianie. Ponieważ tchórzofretka była bardzo pojętna, to bardzo szybko nauczyła się strzelać z łuku i polować na bizony. Chodziła razem z Indianami na polowania, nosiła dwa piórka w swoim pióropuszu i strzelała z łuku. Po polowaniu stare Indianki uczyły tchórzofretkę gotować bizona w pieczarkach. I tak żyła sobie w miarę szczęśliwie, gotując dla swoich czerwonoskórych braci i polując z nimi na bizony.

Jednak jedna rzecz nie dawała jej spokoju. Nie wiedziała co stało się z jej rodzicami i kim tak naprawdę jest. Indianie nazywali ją Bezimienną Tchórzofretką. Bezimienna też nie znała swojego prawdziwego imienia. I byłoby tak pewnie po kres jej dni, gdyby nie stała się okropna rzecz. Pewnego dnia stada bizonów odeszły i nikt nie wiedział co się z nimi stało. Rada starszych zebrała się w wiosce i zaczęła narady. Po długich rozmowach doszli do wniosków, co należy teraz zrobić i przedstawili je mieszkańcom wioski. Brzmiało to mniej więcej tak:

-Howk. Kula kula amgo dula, mrauk miauk miaum kici kici.

Co w wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej tyle:

Czytaj dalej…

24 czerwiec 2009 autor: misiuziu | Komentarzy: 2 »

Świstak czarnogłowy kamczacki i magiczny ziemniak

Dawno, dawno temu, na dalekiej Kamczatce mieszkał sobie świstak. Ale nie był to taki zwykły świstak - był on świstakiem czarnogłowym kamczackim.  I miał czarna głowę. Nikomu nie chciało się wymawiać “świstaku czarnogłowy kamczacki” więc wołali na niego Czarek. Czarek, bo ja też tak na niego będę mówić, miał pewną tajemnicę. Posiadał on magiczny ziemniak, który sprawiał, że Czarek miał zawsze mnóstwo przyjaciół i wszyscy byli nim zachwyceni.

Czytaj dalej…

16 czerwiec 2009 autor: misiuziu | 1 komentarz »

Krówka i kubek

Dawno, dawno temu w niezwykłej krainie, żyła sobie mała krówka. Krówka miała cztery czarne łaty, a poza tym była cała biała. Codziennie pasła się na łące i była szczęśliwa. Zielona trawka bardzo jej smakowała. I żyła by sobie spokojnie na łące po kres swoich dni, ale spotkała raz rybaka-wieśniaka i zaczęła z nim rozmawiać. O życiu.

Rybak-wieśniak bardzo się dziwił krówce, jak ona może tak żyć szczęśliwie nie mając kawy. Krówka powiedziała rybakowi, że ona nie wie co to jest kawa i ona chyba nie jest potrzebna do szczęścia. Rybak podejrzliwie spojrzał na krówkę i stwierdził, że ona na pewno kłamie i sobie poszedł.

Krówka nie przejmowała się rybakiem. Poskubała sobie jeszcze trawki i poszła do obory. Tam zaczęła rozmawiać z mamą czymże jest kawa. Mama krówki powiedziała jej, że nie wie czym jest kawa, ale ona na pewno nie jest potrzebna do szczęścia. Krówka grzecznie położyła się spać, jednak nie mogła zasnąć. Cały czas rozmyślała o tajemniczej kawie.

Czytaj dalej…

11 czerwiec 2009 autor: misiuziu | Komentarzy: 2 »

Witaj świecie

No i się zaczęło. Wyżyję się teraz porządnie i artystycznie i w ogóle. Na blogu będą zamieszczane bajki mojego autorstwa dla dzieci i nie tylko. Mam nadzieje, że będzie się wszystkim podobać.

3 czerwiec 2009 autor: misiuziu | 1 komentarz »