Misio i jego język. Niewyparzony.

Dawno, dawno temu za siedmioma górami, za 12 rzekami i kilkanaście jezior dalej stał sobie domek na pagórku. I w takim domku mógłby mieszkać nasz bohater, ale … jego domek stał jeszcze dalej, za siedmioma lasami, tuż obok starego Drzewa mądrości. Nasz bohater to Misio. Misio był włochaty i miał futerko. Futerko było aksamitne i wszystkie zwierzęta mu jego zazdrościły. Misio był ogólnie fajny (chociaż mógłby być fajniejszy). Miał grupkę bliskich przyjaciół, ale na pozostałe zwierzątka też był otwarty. Historia, którą tutaj opowiem zdarzyła się pewne lata. Żar lał się z nieba, a futerka Misia było cały czas mokre.

Misio miał przyjaciółkę Lisice. Lisica była piękna i powabna. Była również bardzo sprytna i zawszę dążyła do wyznaczonych sobie celów. I tegoż to upalnego słonecznego dnia Misio z Lisicą wyszli sobie na spacer na jezioro. Bardzo miło razem spędzali czas rozmawiając. Gdy dotarli nad jezioro, Misio niezwłocznie ściągnął koszulkę i wskoczył do wody się popluskać. Lisica zrobiła to samo i już razem pluskali się radośnie w wodzie. W końcu jednak stwierdzili, że czas już wyjść z wody i zacząć się opalać. Konkretniej to zacząć opalać futerka.

Rozłożyli się na ręcznikach i opalali się. Oczywiście w między czasie rozmawiali, m.in. a spadku wartości złotego polskiego w XII wieku (takie mieli ciekawe tematy do rozmowy!). W pewnym momencie rozmowa zeszła na futerka. Misio z zadowoleniem pokazał swoje, brązowe futerko. Z dumą wypiął klatę, żeby było je lepiej widać. Lisica pogładziła Misia po futerku i przyznała, że tak fajnego to w życiu nie widziała. Jednocześnie pokazała swoje, mówiąc:

-Popatrz na moje. Też jest piękne i zadbane, nieprawdaż?

W tym momencie wyszła najgorsza z niewielu wad Misia, a mianowicie jego niewyparzony język. Jakby się ktoś przyglądał, to zanim Misio się odezwał to jego język zrobił się czerwony i bardzo gorący. Misio, nieświadomy tego, że właśnie się objawia jego język, poczuł oparzenie i zaczął szybko mówić, żeby schłodzić język. A jak mówił tak szybko to w ogóle nie myślał.

-Prawdaż. Ale ja jednak wolę futerko w kolorze brązowym niż takie jak Twoje.

Lisica zrobiła wielkie oczy, szybko zabrała ręcznik i poszła sobie. Misio próbował za nią pobiec, ale Lisica była szybka jak błyskawica. Misio krzyczał za Lisicą:

-Stój, czekaj! Ja nie chciałem, nie obrażaj się na mnie….

Jednak Lisica nic już nie słyszała, tak szybko uciekła. Misio się bardzo zasmucił, że mógł obrazić Lisice. Postanowił zaraz szybciutko do niej zadzwonić, jak tylko wróci do domu. Tak też zrobił, jednak Lisica miała wyłączony telefon. Postanowił zatem, że zadzwoni później. Dzwonił, i dzwonił, i wysyłał smsy, ale nic. Lisica milczała jak zaklęta. Misio zaczął się bać, że coś jej się stało. Zastanawiał się jakby mógł ją przeprosić. Może kwiaty? Może piosenka zaśpiewana pod jej oknem? Może szklanka z coffeshopu? Kto wie co z tego mogło by zadziałać…

I w tym momencie powinienem napisać, że Lisica odebrała telefon, spotkała się z Misiem i się pogodzili, jednak… nie mogę tak napisać, bo historia ta zdarzyła się dopiero wczoraj i Misio dalej siedzi i czeka aż Lisica się odezwie i powie, że nic jej nie jest. Jak zakończy się ta historia? Czy Misio i Lisica się pogodzą? Czy będą mieli okazję się zakochać i mieć bejbusie? Czy drwal wytnie las? To wszystko już w następnym odcinku.

C.D.N.

Ostatnie wpisy

Leave a Reply