Świstak czarnogłowy kamczacki i magiczny ziemniak

Dawno, dawno temu, na dalekiej Kamczatce mieszkał sobie świstak. Ale nie był to taki zwykły świstak - był on świstakiem czarnogłowym kamczackim.  I miał czarna głowę. Nikomu nie chciało się wymawiać “świstaku czarnogłowy kamczacki” więc wołali na niego Czarek. Czarek, bo ja też tak na niego będę mówić, miał pewną tajemnicę. Posiadał on magiczny ziemniak, który sprawiał, że Czarek miał zawsze mnóstwo przyjaciół i wszyscy byli nim zachwyceni.

I tak sobie żył nasz Czarek, szczęśliwie, mając mnóstwo przyjaciół. Niestety, ponieważ Czarek przyjaciół zdobywał pokazując im ziemniaka, nie wiedział jakim skarbem są przyjaciele i  ich wykorzystywał. Od królika brał marchewki, przekonał wiewiórkę, żeby przynosiła mu orzechy, a pszczoły żeby przynosiły mu miód. A najbardziej ze wszystkich zwierząt lubił go rosomak Rosek. Zapraszał go do siebie na herbatkę i obiady.

Czarek tak bardzo wykorzystywał inne zwierzęta, że sam nie musiał pracować. Cały dzień leżał i nic nie robił. I byłoby pewnie tak, aż po dziś dzień gdyby nie spotkał pewno razu dzika na swojej drodze. Spotkali się na wąskiej ścieżce, w samo południe, jak kowboje na dzikim zachodzie. Spojrzeli sobie w oczy i żaden z nich nie chciał ustąpić z drogi. Czarek wyćwiczonym ruchem wyjął z kieszeni magicznego ziemniaka i już miał powiedzieć czarodziejską formulę “Zostań moim przyjacielem!”, ale nie zdążył, bo… dzik zjadł mu ziemniaka i uciekł. Czarek był w szoku i nie wiedział co robić. Jak dotarło do niego, że stracił swojego czarodziejskiego ziemniaka położył się na ziemi i zaczął płakać.

Leżał na ścieżce dość długo, cały czas płacząc. Jednak w końcu zebrał się w sobie i wstał. Powiedział sobie w duchu:

-Ale nie posiadanie czarodziejskiego ziemniaka nie będzie takie złe. Dalej mam przyjaciół i dalej będę oni mi przynosić jedzenie i nie będę musiał pracować.

Z tą myślą poszedł do domu. Po drodze jednak zgłodniał i postanowił odwiedzić wiewiórkę, Puszystą Kitę, żeby dała mu ona orzeszki. Jednak Kita powiedziała mu, że właśnie urodziły jej się bejbusie i nie może dać mu orzeszków bo dla nich nie starczy. Czarek bardzo się oburzył.

-Jak to nie możesz dać mi orzechów? Przecież jesteś moja przyjaciółką! Powinnaś mi dawać orzechy kiedy chcę!

-Drogi Czarku, teraz dopiero przejrzałam na oczy. Ty nigdy nie byłeś moim przyjacielem, zawsze mnie tylko wykorzystywałeś. Jeśli myślisz, że przyjaźń polega tylko na braniu od innych czego Ci potrzeba to jesteś w wielkim błędzie i musisz się jeszcze wiele nauczyć.

Czarek wybiegł z domku Puszystej Kity bardzo zły. Nie rozumiał, dlaczego nie dostał orzechów. Postanowił szybko odwiedzić wszystkich swoich dawnych przyjaciół i poprosić ich o jedzenie. Żaden z nich nic mu nie dał. Czarek po raz kolejny usiadł na środku drogi i zaczął płakać. I pewnie płakałby bardzo długo, gdyby nie to, że szedł właśnie rosomak Rosek. Zobaczył płaczącego świstaka i zapytał się go:

-Dlaczego płaczesz przyjacielu?

-Bo dzik zjadł mi czarodziejskiego ziemniaka i ja już nie mam przyjaciół, i nikt mi nie daje jedzenia, i ja jestem głodny, i nie wiem co mam zrobić - powiedział jednym ciągiem Czarek.

-Ale oczywiście, że masz przyjaciół. Ja jestem Twoim przyjacielem. Chodź do mnie na obiad i wszystko mi opowiesz.

Czarek, choć zdziwiony, poszedł z rosomakiem. Przy pysznym obiedzie mu wszystko opowiedział: i o ziemniaku, i o spotkaniu z dzikiem, i o tym co powiedziała mu Puszysta Kita. Rosek słuchał uważnie i powiedział mu:

-Drogi Czarku, Kita miała rację. Musisz się nauczyć jak zdobywać i utrzymywać przy sobie przyjaciół bez magicznego ziemniaka. Pomogę Ci w tym, bo jestem Twoim szczerym przyjacielem, nawet jak nie masz swojego ziemniaka.

I tak Rosek zaczął uczyć Czarka jak się pracuje, jak się zmywa naczynia po tym, jak ktoś zaprosi Cię na obiad i w ogóle. Później powiedział mu żeby zrobił jakieś prezenty i poszedł dać je swoim dawnym przyjaciołom z przeprosinami. Czarek tak właśnie zrobił. Wszyscy mu przebaczyli. I od tej chwili Czarek żył szczęśliwie mając mnóstwo prawdziwych przyjaciół. A największym jego przyjacielem był rosomak Rosek, który mu pomógł.

I gdy szedł do domu wraz z rosomakiem w promieniach zachodzącego słońca, Puszta Kita mówiła do swojej przyjaciółki:

-… i tak właśnie rosomak się od niego nie odwrócił. Bo prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie.

Ostatnie wpisy

1 komentarz

  1. gabiczek pisze:

    Bo ja jestem fanką puszystej Kity, bo ona dbała o bejbusie! :D

Leave a Reply